Obcokrajowcy

Wiele jest nacji na świecie, które uważają, że świat kręci się wokół nich. W przypadku Rosji obejmującej (x) długości geograficznej kuli ziemskiej ma to pewne uzasadnienie. W każdym razie – Rosjanie są rosjocentryczni, bardzorosjocentryczni a równocześnie mają masę kompleksów wobec innych krajów i narodowości co skutkuje dość specyficznym podejściem do obcokrajowców. Oczywiście zależy z jakiego kraju konkretnie pochodzi obcokrajowiec. Zamieszczam krótką ściągę:

Bliska zagranica

Ukraińcy – jeszcze jakiś czas temu to byli bracia, w zasadzie uważani za “takich trochę innych Rosjan”. Oczywiście wewnątrz samej Ukrainy są podziały – bo różni są ci co mieszkają na zachodzie od tych co mieszkają na wschodzie. Ci wschodni – często rosyjskojęzyczni – czasem czują się Rosjanami, czasem Ukraińcami, czasem i jednym i drugim. Nikomu to specjalnie nie przeszkadzało, do czasu tragicznych zdarzeń w Donbasie, które – niestety zapewne na długo – sporo skomplikowały w tych relacjach.

Białorusini – mocno się z Rosjanami zlewają. W samym Piterze jest sporo ludzi z Białorusi, sam nie wiem czy to Białorusini czy Rosjanie, podpadają chyba pod tak zwaną kategorię “Ruscy”. Mówią też, że to chytrusy.

Litwa, Łotwa, Estonia – tu też jakby powiedział fejsbuk “to skomplikowane”. Mamy Rosjan – po prostu Rosjan, który mieszkają tutaj – większość, została z czasów ZSRR. W Estonii Rosjanie to około 30% ludności, w innych krajach nieco mniej. Część z nich lubi nowe ojczyzny, jakoś się zasymilowali, być może częśc nawet woli to niż życie w Matuszce Rosji. Większość niestety traktuje to jako zło konieczne. Ich podejście do nacji bałtyckich jest nie za dobre – co przelewa się na podejście Rosjan “kontynentalnych” (robocza nazwa na tych co mieszkają w Rosji). Sporo Rosjan traktuje Litwinów, Estońców i Łotyszy jako niewdzięczne ludy co to “tyle dobrego dostały od ZSRR” a teraz się obrażają. Autentycznie – Rosjanie uważają, że po wojnie, sporo sił i środków szło na odbudowę pribaltiki, znane są historie Rosjan z głębi lądu którzy pracowali tutaj zamiast budować swoje miasta. W tej narracji jakoś pomijana jest kwestia kto jest autorem części tych zniszczeń, pomijane jest też to, że bez Rosji te kraje radzą sobie nieźle – szczególnie Estonia, która w 25 lat od rozpadu związku zdołała wyprzedzić Polskę co to w ZSRR nie była. Prawda pewnie leży po środku – albo jak to powiedział ostatnio Michał Brzeziński – daleko stąd 🙂 Dla tych o mocnych nerwach – zerknijcie na tą animację obrazującą myślenie Rosjan o “bliskiej zagranicy”.

Azja Środkowa – Uzbecy, Kirgizi, Tadżycy, Turkmeni, Kazachowie. Kiedyś byli częścią imperium, teraz są imigrantami zarobkowymi – przez Rosjan często pogardzanymi. Obstawiają wiele najgorszych prac, często pracując niezwykle ciężko i sumiennie. Mówią po rostjsku, raczej nie mają problemu z asymilacją, a jednak – są nieruscy więc nie mają szacunku w oczach Rosjan. Trochę tak jak z Polakami w UK, czy generalnie imigrantami zarobkowymi gdziekolwiek.

Kaukaz – ci z północy – Czeczeni, Osetyjczycy, Czerkiesi, Dagestańcy i z południa – Azerowie, Gruzini, Ormianie. Wkład Kaukazu w kulturę rosyjską jest niezaprzeczalny. Kaukaska kuchnia króluje na ruskich stołach – szaszłyki, chaczapuri, chinkali są ulubionymi daniami wielu – w tym moimi, choć jam nie ruski. Wielu artystów, święcących triumfy na scenach Rosji pochodzi stąd. W talent showach ciągle się przewijają i wygywają. O sobie mówi – moskowski/piterski Gruzin. Czują się w Rosji dobrze – bo to ludzie co w ogóle czują się dobrze w życiu i przez Rosjan są postrzegani nienajgorzej. Z pewną rezerwą – bo jednak to najbardziej konfliktogenny obszar, ale i z jakąś dozą sympatii.

Dalsza zagranica

Skandynawia – niedościgniony wzór dla wielu. Promy, pociągi i autobusy do Helsinek i Sztokholmu jeżdżą nabite Ruskimi, oni oglądają miasta, mówią – o jak tu ładnie, jak czysto, jak fajnie. Szanują ich, ale – taka jest moja diagnoza – przez swój kompleks (często zupełnie nieuzasadniony) gorszego ruskiego podchodzą też z niejaką niepewnością i rezerwą.

Polska – Kurica nie ptica, Polsha nie zagranica. Tak było kiedyś i Rosjanie chcieliby chyba, żeby tak było. Na poziomie niepolitycznym Polacy to ciągle bracia Słowianie, Czterej Tankisty i Sobaka, perfumy Być Może, Beata Brylska, Karolina Gruszka, Wiedźmin, Ptasie Mleczko i kabanosy. Oczywiście odrodzenie żelaznej kurtyny trochę namieszało w relacjach – ale raczej nie na poziomie zwykłych ludzi. Ja nie spotkałem się z jakąkolwiek wrogością – czasami tylko z troską, że szkoda, że wy nie wiecie jaka jest prawda o Ukrainie, że szkoda, że Schetyna nie wie jak było. Jak i poprzednio – prawda jest “out of there”.

Europa Zachodnia – podobnie jak Skandynawia – wzór niedościgniony, ale też miejsce gdzie Rosjanie nie czują się za dobrze, gdzie czują się zbyt rusko. Co do poszczególnych nacjonalności – Niemcy to ci co robią dobre pralki i samochody, Włosi, Hiszpanie i Francuzi – t tam, gdzie się jeździ pojeść i gdzie nie za bardzo pracują, Anglia – tam gdzie ciężko się dostać bo wiza na Schengen nie styka.

USA (w tym Detroit) – Na fali ostatnich wydarzeń, Ameryka nie jest faworytem ruskiego człowieka. Mówi się, że Amerykańce są tupyje. Co oczywiście nie przeszkadza kupować Apple, oglądać (spiraconych rzecz jasna) amerykańskich filmów i seriali, rozsmakowywać się w burgerach.

Zapisać i używać w poważnych nocnych rozmowach.

Fota: Prokudin-Gorskii Collection / Library of Congress

Copyright © 2014 Petersburski. Skin created by Meks. Powered by WordPress. Graphics by Dygas.